Pięć najnowszych na www.sadeczanin.pl:
Opowiadanie: I stanie kiedyś w Twych drzwiach...
dodane 29.09.2008r.
Opowiadanie: All for money...
dodane 2.08.2008r.
Opowiadanie: XIII. Nie poniżaj
dodane 4.05.2008r.
Tekst: Szkic białowieski (pierwszy)
dodane 9.12.2007r.
Bajka: Nocny gość
dodane 24.11.2007
.
| Statystyki |
Odwiedzin:
22433
|
Komentarzy:
419
|
|
Księga Gości:
21
|
|
Księga gości
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| O mnie |
|
| Hadrian77 |
35 ,
Lublin |
| Słówko o mnie |
| Przeciętny człowiek, który uważa, że ma coś do powiedzenia. Przez niektórych lubiany, dla innych karaluch. Ot, nic niezwykłego. |
| Zobacz mój profil |
|
|
|
|
Straszą pijanymi kierowcami
poniedziałek, 30 kwiecień 2012, 22:40
|
I znowu w mediach pokazują reportaże o pijanych kierowcach. I znowu większość tępaków nie zalapuje, że to o nich, po czym walą w gaz i za kierownicę. Po czym wbijają się w czyjś samochód, zabijają kilkuosobową rodzinę, sami wychodząc z tego cało...
Pamiętam projekt, zgodnie z którym pijącym miano rekwirować samochody. O ile spokojniejszy byłby świat, gdyby jeden z drugim s*syn jeżdżący po pijaku tracił auto, dożywotnio prawo jazdy i jeszcze jego dane lądowaly w sieci. O ile bezpieczniej poczuliby się normalni ludzie jadący na urlop kilkuletnim kombi z dwójką dzieci na tylnym siedzeniu? A dla kogo ma być ten kraj? Dla ludzi, którzy zapieprzają całe dnie, żeby "zdobyć trochę kasy i wyżywić swą rodzinę", czy dla idiotów, ktorzy nie potrafią powstrzymać się od jazdy na podwójnym gazie?
Jestem kierowcą. Płacę podatki: na policję, na służbę zdrowia, na p'osłów... Chciałbym, by wreszcie ktoś zrobił z tego pożytek. Niech wreszcie prawo zacznie chronić zwykłych ludzi w tym kraju. Niestety, pewnie tak się nie stanie. Bo takie kary oznaczałyby zniechęcenie ludzi do alkoholu. A to oznaczałoby, że budżet Vincenta się rozjeżdża...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Miś o małym rozumku
piątek, 23 marzec 2012, 22:29
|
Jestem misiem o małym rozumku. Stwierdziłem tak dzisiaj, oglądając konferencję prasową rodziców dziecka, które zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach. Rodzice ci najpierw twierdzili, że dziecko zostało porwane, potem na jaw wyszła "prawda" - upadło wskutek nieszczęśliwego wypadku, po czym, nadal wskutek tego wypadku, przysypało się na jakimś zadupiu gruzem i cegłami, by nikt go nie znalazł.
Za ten wyczyn rodzice dziecka otrzymali apartament i inne profity.
Dawniej zło było złem. Każde. Dzisiaj wszystko jest postrzegane na opak. Każdy, kto zabija zasługuje na karę. każdy, kto zabija niewinne dziecko jest tylko bezmyślnym, tępym potomkiem australopiteków. I bezczelnością jest straszenie kogokolwiek pozwem sądowym, po szopce, jaką widzieliśmy w mediach po zaginięciu małej Magdy.
Przykro mi, ale jako ojciec nie widzę w tych butnych twarzach w tv żalu po stracie dziecka...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Polska rok 2054
środa, 29 luty 2012, 21:54
|
Dostalem dzisiaj maila. zaciekawił mnie i rozbawił, postanowiłem zatem postąpić wbrew ACTA. Zrobilem <ctrl> + <c> a potem <ctrl> + <v>.
Przenosimy się w przyszłość, tę po obecnej reformie emerytalnej (oraz paru kolejnych).
Polska rok 2054. ZUS po raz kolejny podniósł emerytalną poprzeczkę. Rodzina Pyziołów: Wacek Pyzioł, nestor rodu, lat 104, operator koparki, dorabia do pensji rozwożąc butle gazowe. Czasem zapomina do czego służy koparka, ale to nic. Zeszyt z opisem nosi przy sobie, nie widzi na jedno oko a drugie o 40% osłabione, ale życzliwi przechodnie zawsze poczytają o co biega.
Żona Wacka Krystyna Pyzioł, lat 101, księgowa. Kochane prawnuczki dowożą ją do roboty, na zmiany przeliczają słupki liczb, co przy czterdziestu prawnuczkach przebiega dosyć sprawnie i pozycja Krystyny w firmie jest nie do zakwestionowania. Antoni Pyzioł, syn Wacka i Krystyny, lat 80, leśniczy z zaawansowanym Alzheimerem. Okrutny Niemiec rzuca Antonim po całym powiecie. GPS wszyty w portki informuje wnusie o miejscu pobytu dziadka. ZUS oddala tysiąc czternaste podanie o rentę.
Małżonka Antoniego, Marianna, lat 78, laborantka w zakładach chemicznych. Jest po sześciu wybuchach i dwóch wyciekach trucizn. Okopcona, lecz pełna wigoru.
Drugi syn Wacka, Leszek Pyzioł, lat 78. Murarz i tytan pracy. Jeden poziom budynku w rewelacyjnym czasie ośmiu lat. Dwóch pomocników, obaj po 70 lat, kryją Lesia jak mogą. Żona Leszka, Józefa, lat 74, fryzjerka. Z konieczności strzyże owce. Im jest wszystko jedno jak wyglądają po robocie Józefy. Kolejny syn Wacka, Marian Pyzioł, lat 76, operator dźwigu żurawia. Mieszka na stałe w kabinie. Nie opłaca się schodzić bo trochę to trwa. Wnusie dowożą prowiant i DVD ze zrzędzeniem żony, Teofili Pyzioł, lat 75, położnej z Parkinsonem czasowo zawieszonej w czynnościach zawodowych po trzech upuszczeniach noworodków.
Kolejne dziecko Wacka i Krystyny Pyziołów córka Stefania Krążol, lat 82, pilotka wycieczek zagranicznych, której i tak nikt nie słucha bo często angielskie słowa miesza z rumuńskimi i rosyjskimi. U Stefci historia potrafi wyglądać nieco dziwnie i bywa, że Jaćwingowie leją Krzyżaków pod Koronowem, a Henryk Pobożny zostaje małżonką księcia Witolda, przez co wzmacnia się przymierze Sasów i Hetytów. Na marginesie, mąż Stefanii, Leon Krążol, lat 95, chirurg na rencie inwalidzkiej, bo ZUS sprytnie przeliczył wydatki na Krążola i wydatki na ofiary jego trzęsących się dłoni. Krążol wygrał. Może zwiedzać świat za 1600 zł renty.
Ostatni syn Wacka i Krystyny, Wiesław, lat 69, policjant z wydziału kryminalnego na rok przed emeryturą. Ostatni sukces - wielogodzinny pościg i aresztowanie dziewięćdziesięcioletniego złodzieja batoników.
Wśród przedstawicieli trzeciej generacji na uwagę zasługuje Jeremiasz Pyzioł, syn Antoniego i Marianny Pyziołów, lat 58, po przeszczepie nerki i dwóch zawałach nadal lata helikopterem GOPR-u. ZUS uzależnia prawo do renty od trzeciego zawału.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Aleksandr
wtorek, 28 luty 2012, 22:05
|
Przez cztery lata mieszkałem w pokoju w akademiku z kolegą z Białorusi. Można by zapytać czym się różnił od nas? Niczym. byl studentem, jak inni. Dał się lubić. Mial jednak pewien problem, żeby nie powiedzieć "wrzód na pupie". Skarżyl się, że gdy tylko odwiedza dom rodzinny, kręci się pod nim KGB. A wszystko zaczęło się, gdy mój kolega wymyślił sobie wziąć udział w manifestacji przeciwko Łukaszence...
W tym roku minie dekada jak skończyłem studia i nasze drogi się rozeszły. Widzieliśmy się kilka razy, od wspólnego kolegi wiem, że został w Polsce. Mama nadzieję, że jest tu nadal...
Aleksand Łukaszenka powinien zostać usunięty ze stanowiska. Problem w tym, że za nim stoi Moskwa, nawet jeśliby oficjalnie twierdziła inaczej. Nie można myśleć o rozwiązaniu siłowym, bo zrodziłoby to represje rosyjskie. Nie można powtórzyć wariantu libijskiego, bo opozycja jest tłamszona.
Demokracja nie jest najlepszym ustrojem, co pokazuje przykład podpisywania przez "wybrańców" ACTA czy emerytur w wieku lat 67. Ale jest najlepszym z najgorszych ustrojów. Życzmy go Białorusinom.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Soli na ogon
poniedziałek, 27 luty 2012, 22:22
|
Mamy kolejną aferę, którą zapewne wkrótce zajmą się p'osły. Afera solna, w wyniku której spożywaliśmy substancję chemiczną, która zimą zżera podwozia naszych samochodów, niewątpliwie zasługuje na własną komisję śledczą. Na własne przesłuchania, diety i medialne show. Jeśliby to odpowiednio rozegrać, może udałoby się przyćmić Smoleńsk...
Za znacznie mniejsze, bo sfingowane, przewinienia, w 1965 roku Stanisław Wawrzecki został skazany przez sędziego Romana Kryże na karę śmierci w tzw aferze mięsnej. (nie są to zbieżności nazwisk - syn ofiary to aktor, Paweł Wawrzecki, m.in. Doktor Kidler, natomiast syn oprawcy to sekretarz stanu i podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczynskiego - bezczelnie, wbrew ACTA, przepisalem te informacje wprost z Wiki). Pytanie, jakie wyroki czekają ludzi, dzięki którym jedliśmy potencjalną truciznę? Sądzę, że żadne.
Jeśli aferzystom solnym przez kilka lat udawało się miesięcznie wyciągać, lekką ręką, 200 tys. PLN na czysto z tego interesu, to teraz mają konta na Kajmanach i adwokatów w kieszeniach. Dostaną zapewne 5 lat, wyjdą po dwóch i zmienią klimat. A my będziemy dalej żyć w błogiej nieświadomości, że jemy smacznie i zdrowo. Przynajmniej dopóki znowu nie wypłynie coś na światło dzienne.
Niestety, jako naród, cenimy wciąż cwaniactwo. Ta sama cecha, która za PRL pozwalała przetrwać, teraz jest przywarą. Wtedy determinował ją instynkt samozachowawczy. Teraz chciwość.
Swoją drogą... jak wczesny, lutowy, atak zimy miał nie zaskoczyć drogowców, skoro cala soł przeznaczona dla nich poszła w szynki i kielbachy?
Smacznego... |
|
Komentarzy:
0
|
|
Gawron wylądował
piątek, 24 luty 2012, 23:36
|
Polska to biedny kraj. Żeby przetrwać, trzeba tu robić skoki na prywatne portfele. Okradać składki do OFE. Zaciskać pasa podnosząc akcyzę na paliwa, papierosy i alkohol, instalując coraz więcej fotoradarów zamiast dróg dobrej jakości, podnosząc podatki na książki, prasę i ubrania dla niemowląt... Oczywiście, nie podnosi się podatku od nieróbstwa, kłamstw, nieudacznictwa i głupoty. Bo "elyty" nie chcą przecież by podwyżki dotknęły ich tak bezpośrednio...
W kraju, w którym nie ma na nic: na służbę zdrowia, na leki refundowane, na obronność, szkolnictwo, straż pożarną, GOPR, TOPR i instytucje pożytku społecznego, znalazło się 500 mln, które kolejne rządy utopiły w projekt łajby dla marynarki wojennej, którą wlaśnie premier Donald postanowił przerobić na żyletki. W ten sposób pokazaliśmy, że stać nas na życie a'la książęta saudyjscy. 500 mln PLN, cóż to takiego... drobne na waciki.
Pytanie nie brzmi dlaczego. Pytanie brzmi: kto i jak za to odpowie? Mogę od razu udzielić odpowiedzi: nikt nie odpowie. Nie będzie kary, ani pokuty. W odróżnieniu od Julii Tymoszenko, w Polsce nikt nie pójdzie siedzieć za ograbianie narodu, bo jesteśmy... właśnie... jacy? Bardziej cywilizowani? Nie sądzę. Raczej bardziej pozwalamy by politycy robili nam na głowę to, co czasem robią też ptaki z galęzi drzew.
Na polskiej scenie politycznej nie zauważam obecnie nikogo, kto miałby na uwadze przede wszystkim interes społeczny. Chyba, że jako taki zdefiniujemy dobrobyt 460 darmozjadów i znajomych królika (królików).
|
|
Komentarzy:
1
|
|
67
czwartek, 23 luty 2012, 23:11
|
Osobiście uważam, że zostaliśmy oszukani. Daliśm się omamić obietnicom przedwyborczym i propagandzie sukcesu. Zielona wyspa na oceanie gospodarczej krwi. Ale to była tylko mapa, o czym zapomnieliśmy słuchając Donalda Złotoustego...
Tymczasem Vincent "Wstyd mi za was" Rostowski zorganizował tajemny plan okradzenia nas. I pozwoliliśmy na to, by nasze składki do OFE zostały pomniejszone i trafiły w ciemną du... dziurę ZUS-u. Składki, które na kontach OFE należałyby do nas, albo do naszych spadkobierców, możemy teraz oglądać w okazałych budynkac ZUS...
Wbrew pozorom rządy PO niekoniecznie są dobre dla Polski i Polaków. Wbijanie nam do głowy, że musimy pracować do 67 roku życia, gdyż nie ma zastępowalności pokoleń, to oszustwo. Klopot w tym, że państwo w niczym nie wspiera młodych rodziców. Becikowe jest żalosne, a dostęp do żłobków czy przedszkoli skandaliczny. To wina tworzących prawo, że rodzice nie chcę mieć dzieci. Może nie wyłączna, ale na pewno większa, niż "elity" wladzy (kto ich tak nazwał - elity?) chcą przyznać.
Dzisiaj znajomy podsunął mi wspaniały pomysł: 67 letnia striptizerka. Tego chce PO. A przecież dzisiaj Anglicy nie chcieli wypuścić samolotu LOT-u do Polski, bo obaj piloci mieli po ponad 60 lat. Ale wg PO to mlodzi ludzie w kwiecie wieku... A Brytyjczycy po prostu nie znają się na naszych przepisach, zacofani jacyś, czy co?
67 lat. Szkoda tylko, że ostatnio śród moich znajomych byly dwa pogrzeby. Jeden 65- a drugi 61-latka. Ale o takich rzeczach PO nie chce wiedzieć...
|
|
Komentarzy:
3
|
|
ACTA
niedziela, 12 luty 2012, 10:26
|
Czytam o protestach przeciwko ACTA ze zdumieniem. Oto okazuje się, że wbrew twierdzeniom ministra Zdrojewskiego, że ACTA musimy podpisać, bo podpisują wszystkie kraje UE, dokumentu nie ratyfikowały m.in. Niemcy i Holandia. I nikt ich za to nie potępił, ani nie wyrzucił z Unii. Wbrew twierdzeniom ministra Z. co to niby nas spotka jak nie będziemy bardziej papiescy od papieża...
Uważam, że PO kłamie, i to gorzej niż kiedyś PZPR. PO-pełniłem bląd w ostatnich wyborach i oddałem głos stracony dla Polski, głos na partię kolesi i niekompetentnych "fachowców". Ale przy następnych wyborach to się zmieni.
Donaldzie, masz na to moje słowo. Uczciwe, bo wyborcy, nie polityka.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
Kara dla Donalda
środa, 04 styczeń 2012, 22:31
|
Zapytanie kolegę Myszki Miki czy chce w dziub, nabrało nowego kolorytu. O ile bowiem Donald mógłby zaseplenić, że nie, o tyle Donald może powiedzieć, że za samą propozycję grozi pięć lat i wizyta ABW w domu...
A co, jeśli w kontekście pytania dochodzi (nie)refundowany lek i całość brzmi: czy chcesz w dziub lek refundowany, który ukoi Ci ból głowy? Wtedy to już nie pogróżka, ale troska szczera o pacjenta. Tak szczera, jak starania NFZ, Ministerstwa Zdrowia i rządu całego, byśmy byli zadowoleni z jakości usług, na ktore są nam kradzione przez państwo ciężkie pieniądze z comiesięcznych poborów. A efekt jest taki, jak pokazują od kilku dni, przyjazne rządowi, polskie i "niemieckie" media: niewidomym zabiera się opieke okulisty, chorym dzieciom ośrodek opiekuńczy, a wszystkim chorym nawet kilkutysięczne refinansowania leków ratujących życie.
Bo w życie wszedł kiepski projekt kiepskiej pani minister, ktora teraz jest drugą najważniejszą osobą w państwie. I tym samym rząd zafundował nam w złużbie zdrowia taki sam przybytek rozkoszy, jak za poprzedniego ministra infrastruktury przy zmianie rozkładów na PKP. Tylko, że ratowanie ludzkiego życia to nie jazda pociągiem.
Uważam, że rząd się skompromitował, po raz kolejny. I mam prawo dać sobie w pysk, bo na ostatnich wyborach nawet na nich głosowałem. A trzeba było poprzeć Janusza Palikota...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Morderca
sobota, 31 grudzień 2011, 20:34
|
Zastanawiałem się jak podsumować mijający rok. Chciałem skomentować poczynania rządu w sprawie leków refundowanych, zastanawiałem się nad przyszłością Korei Północnej, w której kolejny syn obejmuje po ojcu schedę... Ale znalazłem coś gorszego w internecie...
Przeczytalem o sześcioletnim chłopczyku, który został zabity przez pijanego kierowcę. Łajdak wjechał w pięcioosobową rodzinę (rodzice i trójka małych dzieci) po tym, jak jego auto wpadlo w poślizg. Może sam fakt poślizgu można wybaczyć, bo może się zdarzyć każdemu, ale już alkohol we krwi nie. I uważam, że takie coś, co po pijaku wsiada za kierownicę i morduje ludzi, powinien spotkać najgorszy los i najcięższa kara, jaką tylko da się wymyślić. A jeśli macie wątpliwości, zapytajcie każdego rodzice malego dziecka co by poczuł, gdyby jego mały niunio nagle został mu zabrany na zawsze...
Nie zmienia stanu rzeczy ile kierowca miał we krwi. Czy 1 promil, czy 0,4 promila. Nie był w pełni trzeźwy i zabił małe dziecko. Szkoda tylko, że jak znam polskie sądy, nie tylko go nie ukarzą, ale jeszcze będą głaskać po glowie bo bidulek ma traumatyczne przeżycia za sobą... |
|
Komentarzy:
0
|
|
Kolejny polski żołnierz zmarł w Afganistanie
czwartek, 22 grudzień 2011, 23:01
|
Zastanawiam się ile jeszcze razy będę zmuszony czytać podobne informacje? Pewnie nie rozumiem idei demokracji niesionej z siłą wystrzelonego naboju, ale co my, u licha ciężkiego, robimy w Afganistanie? Czy to na pewno nasza wojna? Co z tego będziemy mieli? Trupy, inwalidów, wdowy i sieroty? A może tam nasi żołnierze walczą o Polskę? Jaką? Ile mnie, jako podatnika, kosztuje ta potrzeba pomachania szabelką? A może wolalbym by te pieniądze poszly na służbę zdrowia lub edukację?
Politycy od zawsze mają potrzebę dowartościowania się. Szczególnie kosztem innych. I mamy efekt. Wspieramy Wuja Sama, for free, w czymś, czego nie dała rady zrobić nawet Armia Czerwona. Chcemy zmienić Afganistan. Niegdysiejsi Przyjaciele Johna z Rambo III, dzisiaj na jego sojusznikach sprawdzają czego ich nauczył...
Wojsko Polskie powinno bronić naszych obywateli i naszego kraju. Zagraniczne eskapady to ekstrawagancja, na którą niekoniecznie możemy sobie pozwolić. Może pora dorosnąć i przestać się bawić pistolecikami?
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Cyniczny serwis informacyjny: Phenian
wtorek, 20 grudzień 2011, 22:54
|
Jak donosi nasz korespondent, w Phenianie przeprowadzono pierwszą publiczną egzekucję sabotażystów, którzy na widok zachodnich dziennikarzy nie oblali się spontanicznymi łzami rozpaczy spowodowanej żalobą po Kim Dzong Ilu... |
|
Komentarzy:
0
|
|
Malo, malo, więcej!
czwartek, 13 październik 2011, 21:53
|
Chciałbym napisać coś ciekawego, ale, niestety, nic mi nie przychodzi do głowy. Bo kogo może interesować, że Waldemar Pawlak chce mieć cztery ministerstwa zamiast trzech, pomimo tego, że poparcie dostał trochę mniejsze niż w 2007 roku. Albo Ewa Kopacz jako Marszałek Sejmu?... To nie może być ciekawe.
Dlatego, niestety, nic dzisiaj mądrzejszego nie napiszę. Mam tylko nadzieję, że do jutrzejszego popołudnia któryś „wybraniec narodu” poślizgnie się na jakiejś politycznej skórce od banana…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Posprzątajcie
środa, 12 październik 2011, 19:27
|
W drodze do pracy zamyśliłem się nieco. Niestety, jest to skaza genetyczna i staram się z nią walczyć, ale jakoś nie udaje mi się nie myśleć. Idę i myślę, siedzę i myślę. O zgrozo, myślę nawet podczas tak intymnych czynności jak intelektualne prostytuowanie się serwisami informacyjnymi.
Ale, wracając do tematu. Szedłem i wszedłem na Niego. Uśmiechnięty, ze szczerym, otwartym i uczciwym spojrzeniem, niedoszły poseł Platformy startujący z, bodajże, 29 pozycji na liście. Niedoszły p’oseł. I na dodatek upadł na słupie tak nisko, że zahaczyłem o niego bujną grzywką. Oczywiście od razu przyszła mi do głowy myśl znamienna, że za Ludowej było lepiej.
Za PRL zbierało się makulaturę. Jak się uzbierało odpowiednio dużo, to dostawało się skarb najcenniejszy. Papier toaletowy. Nie żaden tam barwiony i perfumowany, lecz najprawdziwszy, na wagę złota, szary i chropowaty jak papier ścierny. I chociaż z samej nazwy jest do… toaletowy, to był najbardziej godny pożądania. Gdybyśmy więc za PRL mieli takie kampanie wyborcze, to każdy komitet zbierałby plakaty i tekturę zaraz po wyborach by dzięki swojemu kandydatowi jeszcze sobie tyłek podetrzeć. A teraz? W sklepach różnych rolek na pęczki to i zbierać na ulicy makulatury się nie chce.
Oczywiście, problem nie dotyczy tylko panów z 29 miejsc na listach PO. Dotyczy wszelkich udanych i nieudanych p’osłów, p’oślic i D.U.P.*, które wieszały się na słupach i ścianach w imię lepszej, przeważnie swojej, przyszłości. Powiesić się było łatwo, odciąć po wyborach, gdy nie ma to żadnego znaczenia dla ich wyniku, już trudno, jeśli wręcz nie jest to niemożliwe. Chodzimy więc i potykamy się o różne uśmiechnięte, szczere twarze.
Wracając do domu spróbuję nie myśleć i ominąć wspomnianego Pana. A nie myśleć w Polsce, to czasem najlepszy krok dla lepszego nazajutrz…
*D.U.P. – Dziewczątka Uprawiające Politykę
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Polska A i Polska B
wtorek, 11 październik 2011, 19:33
|
Patrząc na mapę wyborczą, można zobaczyć czytelny podział na dwie Polski. Tę bogatszą, lepiej sobie radzącą, na Zachód od Wisły, gdzie wygrała PO, oraz tę biedniejszą, stanowiącą ostatnie rubieże UE, na Wschód od wspomnianego cieku wodnego. Smutne to, bo prawdziwe. Dla mnie podwójnie, bo mieszkam właśnie tam, gdzie te stepy, nad którymi nawet wrony unijne zawracają.
Problem w tym, że w podświadomości zwycięzców zawsze rodzi się chęć by lekko szturchnąć tych, którzy kibicowali rywalowi. I właśnie w takiej sytuacji znalazła się Lubelszczyzna. W demokracji może i jest wolność słowa, ale za każde słowa ponosić trzeba konsekwencje. Także za te wypowiedziane tuszem na papierze wyborczym. Dlatego martwi mnie, że wschodnia ściana Polski, ciągle niedowartościowywana, ciągle niedofinansowywana, poszła w stronę PiS.
A może winny jest właśnie rząd Donalda Tuska? Pytanie, co zrobił dla tych terenów? Nawet drogę ekspresową z Lublina do Warszawy trzeba było wymuszać manifestacjami w Warszawie, bo nagle brakło na nią środków. I co z tego, że całe stada Lublinian pracują w Warszawie? Super rondo w Kołbieli wszystkiemu zaradzi i dzięki temu szybciej można z Warszawy dolecieć do Mediolanu niż dojechać do Lublina.
Ściana wschodnia dała czytelny znak, że coś idzie źle. Jeśli Donald Tusk go odczyta, może w przyszłości zyskać twardy elektorat tam, gdzie przedwczoraj mu go brakło. W przeciwnym razie będzie tylko wieczne obrażanie się: wschodu za zapomnienie, partii rządzącej za brak poparcia.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Status quo...
poniedziałek, 10 październik 2011, 22:20
|
No i jesteśmy po wyborach. Wyborach specyficznych, bo będących, na swój sposób, porażką demokracji. Większość ludzi, przynajmniej mi znanych, poszła bowiem głosować nie na kogoś, nie na jakiś program, nie w imię jakiejś idei, ale przeciwko. Głosowali, ja też, przeciwko komuś, przeciwko czyjemuś programowi i wizji państwa. Czy można być zadowolonym z takiej demokracji?
Wiem, że obracam się w specyficznym towarzystwie, wśród "wykształciuchów". Ludzie, z którymi widuję się na co dzień, mają stabilną sytuację zawodową i wykształcenie wyłącznie wyższe. Na dodatek mieszkają w dużym mieście, więc jest to elektorat specyficzny. ja zresztą też jestem specyficzny, czemu nieraz dawałem już tu wyraz.
Co będzie teraz? Jarosław Kaczyński liczy na to, że rząd będzie walczył z kryzysem, a nie z PiSem. Szkoda, że sam PiS będzie walczył z nie-kryzysem. Bo skoro marzy się Panu Prezesowi Budapeszt... A przecież jakieś dwadzieścia lat temu, bodajże kabaret TEY, śmiał się, że mieliśmy być drugą Japonią, tylko żeby nam "Kambodża nie wyszła". Słowa prorocze, ciągle bowiem chcemy być drugim czymś innym, niż pierwszym sobą...
Tymczasem utrzymaliśmy status quo. Rządzić będzie ta sama władzą, ale w innej odsłonie. Będzie pewnie bardziej kolorowo dzięki Januszowi Palikotowi. I na pewno wojna polsko-polska wejdzie w kolejny etap...
Mam marzenie, może raczej ambitny plan. Chciałbym by blog Tempus Fugit powrócił do komentowania naszej niekonwencjonalnej rzeczywistości. Mam nadzieję, że wystarczy mi sił, czasu i chęci by tak znowu się stało. |
|
Komentarzy:
0
|
|
Wybory idą...
sobota, 24 wrzesień 2011, 21:36
|
Oglądam przy drogach coraz więcej plakatów wyborczych. I coraz bardziej mam wrażenie, że idą wybory miss polonia, a nie do parlamentu. Panie ładne, skorygowane przez photoshop'a (żeby nie powiedzieć "foto-szopa"), zupełnie do siebie niepodobne. Jeden z liderów biega z Aniołkami Charliego, tylko, że ma inaczej na imię. A ja patrzę na to wszystko i oczy przecieram.
Mam jedną tezę. Uważam, że w polskiej polityce jest za dużo D.U.P.*. Ktoś sobie wymyślił parytety i teraz wszyscy ześwirowali na punkcie ilości kobiet na listach wyborczych. Tyle tylko, że nam na listach nie D.U.P* trzeba, ale fachowców. Mogą być same kobiety, ale znające się na ekonomii, obronności, ochronie zdrowia. Zamiast tego kandydują ładne buzie i zgrabne nogi jakichś dzierlatek, które jeszcze nie wiedzą nic oprócz tego, że chcialyby do koryta.
Nie wiem skąd się to bierze, pewnie na to zaslużyliśmy, że spin-doktorzy partii wszelakich mają nas za idiotów, ktorzy polecą na ladną buzię i pończoszkę zamiast na program wyborczy. Niestety, już nie raz udowodniliśmy, że lecimy na wszystko, tylko nie na merytoryczne argumenty.
*D.U.P. - Dziewczątka Uprawiające Politykę (ale to, co myśleliście najpierw, też brzmi ładnie)
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Kpina z wyborców
poniedziałek, 19 wrzesień 2011, 20:16
|
Pewna partia rządząca postanowiła wystawić dużo atrakcyjnych, młodych, niekoniecznie mających o polityce pojęcie pań na listach wyborczych. Niby nie problem, bo może fajnie na ładne buzie popatrzeć, ale gorzej, że te ladne buzie chcą rządzić, ustalać podatki, zarządzać slużbą zdrowia, obronnictwem i leczeniem impotencji.
W Lublinie jedynkę na liście tej partii dostała obecna pani p'oseł, która podczas poprzedniej kadnecji nie zrobiła nic (słownie: nic) dla swoich poprzednich ipotencjalnie przyszłych wyborców. Jedyne, czym wsławiła się pani p'oseł, to wręczenie kwiatów ministrowi Grabarczykowi po jakiejś tam nieudanej próbie jego odwołania. Niestety, jaki minister, taka jego partia. I okazało się to być wystarcząjącą działalnością by mieć pewne miejsce w kolejnym sejmie.
Szkoda, bo niby na tę partię najlepiej byłoby głosować. Tylko jak z czystym sumieniem oddać głos na partię, w której podstawowym kryterium efektywności jest ilość wręczonych bukietów różnym nieefektywnym ministrom? Poziom samochwalenia musi być wzniosły? Pewnie tak, tylko, że ja w ten sposób tracę możliwość sensownego glosowania. Bo nie zamierzam głosować na panią dwojga nazwisk Marek...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Msza święta hipokryzyjna
sobota, 17 wrzesień 2011, 20:22
|
Przeczytałem kilka dni temu w prasie, że politycy pewnej partii (tej, co to zawsze ma rację i wszyscy niesłusznie ją atakują) zamawiają na gwałt msze święte. To znaczy nie na gwałt w tym pojęciu, tylko szybko, żeby księża zdążyli je odprawić w niedzielę wyborczą. Bo cel jest szczytny: mają to być msze dziękczynne za beatyfikację Jana Pawła II. Wiem, że beatyfikacja już była jakiś czas temu i kto chciał szczerze, z głębi serca, podziękować za to Bogu, już zdążył. Ale politycy tej partii mają napięte harmonogramy, TVN nie oglądają, więc informacja dotarła do nich z opóźnieniem i na dodatek nie od razu mieli czas te tysiąc złotych, albo trzydzieści jednostek innej waluty w kopertę włożyć i do proboszcza pognać.
„Dzisiejsza msza święta sprawowana jest w intencji dziękczynnej za beatyfikację Sługi Bożego Jana Pawła II z inicjatywy kandydata partii … na p’osła” – już niedługo usłyszymy z ambon. Pytanie dlaczego partia ta stosuje tak brudne chwyty? Dlaczego miesza zmarłego Papieża do takiego szamba, jakim jest polityka – i to polityka z definicji? Jeśli msze mają być z czystej woli podziękowania, dlaczego nie były zamawiane od razu po beatyfikacji? Dlaczego nie są sprawowane teraz? Dlaczego nie mogą być sprawowane w listopadzie? Dlaczego akurat w niedzielę wyborczą i to, jak miał powiedzieć jeden ze szlachetnych p’osłów z tej partii: „z samego rana, bo u nas kolejność jest taka, że najpierw do kościoła, a potem do głosowania”?
Polityka zawsze była brudna. Zawsze była zła. Zawsze politycy zasługiwali na gniew boży, a jak ktoś nie wierzy, niech przeczyta opowiadanie „Czarna dynia” Deana Koontza. Ale teraz brud polityki sięgnął przysłowiowego dna. Bo nie godzi się mieszać tego, co w ludziach najszlachetniejsze z polityką. Chyba, że ktoś jeszcze wierzy w opiewane przed wyborami „chęci pełnienia misji na rzecz dobra obywateli”. Bo jedynymi, którzy mają się dobrze po wyborach są p’osły i wszyscy znajomi królika (przy czym pojęcia królik należy używać zamiennie z p’oseł).
Jestem katolikiem i jestem obywatelem mojego kraju. I uważam, że dopóki partia o której piszę nie przejmie władzy, mam prawo mówić otwarcie to, co myślę. A myślę, że swoim postępowaniem partia ta drwi z katolików i obraża nas. I dlatego mam ochotę zawołać: „nie głosuj na …, kto w Boga wierzy”.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Ściema przedwyborcza
czwartek, 01 wrzesień 2011, 22:10
|
Wyczytałem dzisiaj, że minister Pawlak chce zniesienia podatku "Belki" od obligacji. Dzięki temu miałyby być bardziej atrakcyjne dla inwestorów. Fajnie. Szkoda tylko, że koalicja PO-PSL okradla konta przyszłych emerytów zmniejszając składki do OFE. Argumentowane to było waśnie tym, że OFE inwestują w obligacje i rośnie przez to dług publiczny. A zatem mamy kolejną przedwyborczą paranoję i Pan Pawlak będzie walczyl sam ze sobą. A jeśli przy tym zada cios swemu lustranemu obliczu i rozbije przy tym taflę, to siedem lat jak nic pójdzie w pis... |
|
Komentarzy:
0
|
|
Wlokę się tylko z PKP
wtorek, 23 sierpień 2011, 21:35
|
Podobno PKP zmieni rozkład jazdy. podobno od pierwszego września, bo w rocznicę wybuchu wojny chce iść na wojnę z pasażerami. Bo Ci, nie dość, że jeżdżą za psie pieniądze punktualnymi, czystymi i szybkimi polskimi pociągami, to jeszcze chieliby by było punktualniej, czyściej i szybciej. Dlatego też będzie wolniej.
Właściwie nie wolniej, tylko dalej, bo będą remonty torowisk i związane z tym objazdy. Ale, uwaga! Będzie można dłużej jechać pociągiem w czasie i przestrzeni za te same pieniądze. Wielka promocja w PKP! szkoda tylko, że teraz szybciej dojedzie się do celu hulajnogą niż pociągiem.
Na szczęście należę do ludzi, którzy mają PKP w nosie. Na studiach najeździłem się pociągami, robiąc 519-kilometrową trasę tam, gdzie PKS pokazuje na bilecie 302 km. Ale kto powiedział, że podróż pociągiem prowadzi PROSTO do celu? To po prostu nowa dyscyplina olimpijska: PKP slalom. Innymi słowy podróż z Lublina do Krakowa via Szczecin. Ale, wracając do nosa, mam samochód. Na dodatek, dopóki PO z UE nie wezmą się za grzebanie wokół akcyzy, tani w eksploatacji, bo na gaz. I muszę stwierdzić, że taniej i wygodniej jest jechać na urlop z rodziną własnym autem, niż śmierdzącym pociągiem.
Najwyraźniejszym wspomnieniem z czasów podróży dom - ośrodek uczelniany jest potrzeba kąpieli po każdej podróży w brudnym pociągu. O innych implikacjach nie wspomnę, ale lepiej w gacie narobić, niż skorzystać tam z toalety. I jeszcze - bezczelnie - spółka podnosi bilety, nie wspomne już o punktualności rodem z czasów Króla Ćwieczka.
Oczywiście mamy też Ministra, który tym wszystkim zawiaduje. Nazywa się Cezary Grabarczyk. I jest dobrym fachowcem zdaniem Pani Kluzik-Rostkowskiej, ktora jeszcze niedawno chciala go odwołać, ale odkąd jest w PO, to już nie chce. Głosowałem kiedyś na PO i przejechałem się na tym. Szczeście, że nie pociągiem (opóźniony 300 minut, czas opóźnienia może ulec zmianie...)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Wrocławowi gratulujemy… Bogdana
czwartek, 07 lipiec 2011, 21:55
|
Rozstrzygnięty został konkurs na Europejską Stolicę Kultury 2016. Zwyciężył Wrocław, mimo, że podobno z kultury „korzysta” tam tylko 9% ludności. Ale kto powiedział, że światową stolicą motoryzacji ma być Detroit, a nie Zosin w powiecie hrubieszowskim? Zapewne teraz obrażą się na mnie wrocławianie, i słusznie. Bo ja też jestem obrażony, będzie więc to obopólne obrażanie się o tytuł dwóch zwaśnionych stron. Taka, klasyczna już, wojna polsko-polska. Ale…
Głównym decydentem odnośnie przyznania tytułu ESK było Ministerstwo Kultury. A ster władzy w tymże dzierży niejaki Zdrojewski, Bogdan, lat 54, który w latach 1990-2001 dzierżył inny ster władzy. Był mianowicie prezydentem (Uwaga! Niespodzianka!)… Wrocławia. Taki mały żarcik intelektualny.
Postanowiłem, w miarę możliwości, naśladować Bogdana (piszę Bogdana, po jako minister jest moim pracownikiem, a ja, jako wielkoduszny pracodawca, chcę być z pracownikami po imieniu). Rozpisuję zatem konkurs na kraj z najbardziej dziwaczną na świecie pogodą i niespodzianką zapewne będzie, że wygra Polska. Tak zupełnie nieoczekiwanie. Ale, póki co, pozwólmy innym powalczyć o tytuł, niech nie mają tak łatwo. Potem i tak ogłosimy, jakże nieoczekiwanego, zwycięzcę.
Reasumując, czekam na rok 2016 i informację odnośnie ilości osób z kultury we Wrocławiu korzystających. A tu podziała magia liczb, bo jeśli wtedy z kultury „skorzysta” 18% populacji miasta, to będzie progres o 100%. A jeśli 90%, to wzrośnie o 1000%. A takim wzrostem pogardzić nie można. Nawet w „korzystaniu” z kultury.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Opowieść nie-wigilijna
wtorek, 19 kwiecień 2011, 21:05
|
Trochę trudno zebrać się w sobie i prowadzić regularnie blog, równocześnie pracując i starając się chociaż w miarę poprawnie wywiązywać z obowiązków ojcowskich. Niemniej jednak wciąż mam nadzieję, że w końcu mi się uda, i że właśnie ta konkretna notatka będzie pierwszą z całej serii wpisów…
Wyobraziłem sobie hipotetyczną sytuację:
Paweł i Gaweł w jednym hipermarkecie pracowali. Paweł był dyrektorem głównym a Gaweł kierownikiem zmiany. Pewnego dnia zakład pracy zorganizował wyjazd zagraniczny połączony ze zwiedzaniem obozu w Buchenwaldzie. Wycieczka zapowiadała się ciekawie, ale niestety… Autokar miał tragiczny wypadek i zginęli wszyscy nim jadący: kierowca, pilot i cała wycieczka. Na dodatek dyrektor Paweł też brał w niej udział, wszyscy pracownicy odczuli więc stratę swojego lidera.
Gaweł załamał się, bo i trudno byłoby się nie załamać. Najpierw dziękował Niemcom za pomoc w usiłowaniach udzielenia ratunku ofiarom. Jakiś czas potem jednak zmienił front, zaczął udowadniać, że to spisek niemiecki, ba! – wręcz morderstwo. Nie wiedzieć czemu pochował brata setki kilometrów od domu i co miesiąc w rocznicę tragedii zamiast na grób brata – idzie i składa wieniec przed głównym wejściem do hipermarketu, w którym obaj pracowali. Nawołuje też przechodniów do nie robienia w nim zakupów i do nieposłuszeństwa wobec pracowników sklepu.
Sytuacja cokolwiek dziwna. Odbiegająca od normy, która każe nam honorować kwiatami miejsca śmierci i pochówku. Jakże dziwnie zachowuje się Gaweł. I jak to dobrze, że w rzeczywistości nic takiego się nie dzieje…
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Pogrzeb arcybiskupa
sobota, 19 luty 2011, 16:12
|
Dziś pożegnaliśmy arcybiskupa Józefa Życińskiego. Smutno pomyśleć ilu rzeczy już nie zrobi, ile tematów nie poruszy w swoich homiliach, wypowiedziach dla mediów czy książkach.
Znałem go osobiście. Co prawda nie tak dobrze, by móc się tą znajomością chwalić na codzień, ale jednak nie był mi całkiem obcy, poczucie straty jest więc może ciut większe.
Niezależnie od wszystkiego, każdego życia żal. Spoczywaj w pokoju, Arcybiskupie.
[*]
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Dziedzictwo
piątek, 18 luty 2011, 18:12
|
Mecenas Dubienecki trochę zaszarżował w swojej wypowiedzi. Stwierdził bowiem w rozmowie z portalem Onet.pl, że Marta Kaczyńska ma prawo zażądać „jedynki” na liście wyborczej, a PiS nie ma prawa odmówić. Problem w tym, że w świecie demokracji innej niż Pana mecenasa, tak się nie robi. A przynajmniej nie powinno się.
Zdarza mi się oglądać serwisy informacyjne, mimo zalewu innych obowiązków. I nigdy nie widziałem by Marta Kaczyńska wypowiadała się na jakikolwiek temat niezwiązany z katastrofą. Dlaczego więc miałaby posłanką zostać osoba, która nie ma zdania (albo raczej: nie chce się nim dzielić) na temat uderzenia nas po kieszeniach przez pomniejszenie składki do OFE, na temat podwyżek jakie mieliśmy po nowym roku czy wreszcie na jakikolwiek inny, ważny społecznie temat.
Pozostaje zatem pytanie: czy PiS ma się stać partią nepotyczną? Jarosław Kaczyński sam powiedział, że tego nie chce. Mam nadzieję że słowa dotrzyma…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
|